środa, 4 września 2013

Chłopiec z zaplecza

Miewam humory. Ludzi najbardziej lubię w głębokim tłuszczu bądź zapiekanych w sosie piwnym. Jestem a-wszystko-genna. Mam wywalone na postrzeganie mnie przez świat, jestem ot takim kawałkiem organicznej materii, który słucha dziwnej muzyki, dziwnie się ubiera i co chwilę robi z siebie durnia, choć z drugiej strony, skoro mam w rzyci opinię, może wcale durnia nie robię- nie robię nic. Utrzymuję, że psychicznie jestem bardziej męska niż 90% mężczyzn, których miałam okazję poznać i mimo, że czasem do głosu dochodzi strona żeńska, mimo, że fizycznie faceta nie przypominam (z czego zresztą bardzo się cieszę), nie czuję się Kobietą. Kobieta- matka, kochanka, przyjaciółka, plotkara, zajęta gotowaniem i sprzątaniem, bez nałogów, bez problemów psychicznych, bez dziwnych przelotnych znajomości, słowem aniołek o romantycznym usposobieniu. Interesujący stereotypowy obraz. Nie powiem, żeby był on śmieszny, nie, jest po prostu ciekawy. Skąd wzięło się takie pojmowanie? Nie jestem specem od czegokolwiek, a już tym bardziej od czynników kulturowych, daruję sobie więc pseudonaukowe teorie, zamiast tego po swojemu napiszę coś na ten temat i jego okolice.


Kobieta- boję się odpowiedzialności stojącej za tym słowem, więc na razie pozostaję dziewczyną, albo jeszcze lepiej: chłopcem z zaplecza.

Chłopcy z zaplecza są fajni. Marzenie większości podlotków, zbuntowani, nieprzystosowani, wmawiający sobie, że łamią reguły i wymyślili bunt. Chłopiec z zaplecza musi być chudy, mieć trochę za długie (najlepiej do pasa) według "normalnego" społeczeństwa włosy, chodzić na skróty, traktować odzież jako konieczność, ubierając się w to, co jak najłatwiej zdjąć i oczywiście mieć nałóg. Czym byłby chłopiec z zaplecza bez nałogu? On się nie przystosuje. Będzie pomykać po świecie łamiąc serca i burząc umysły, do momentu, w którym okaże się, że bliżej mu do satyra niż młodzieńca. Wiek nas zweryfikuje.

"Rośnij, ale się nie starzej". Czy na pewno? Boję się, że tak stanie się ze mną. Czas mija, wszystko się zmienia, a ja wciąż pozostaję nieprzystosowanym chłopcem z zaplecza. Nietrzymającym się reguł, wiedzącym już, że to wszystko było, ale nie umiejącym się powstrzymać.Czasem jednak i jego trafi. Na każdego przyjdzie czas, karma naprawdę jest sprawiedliwa. Chłopiec doigra się i długo nie pozbiera, będzie wylizywać rany przez rok, dwa, albo buk wie ile czasu.

Przestaję być chłopcem z zaplecza w momencie, gdy droga do celu bawi mnie bardziej niż cel. To dorosłe podejście-oh,oh- dojrzewam! Wcale nie czas najwyższy. Żyjemy w świecie dorosłych dzieci, którym zdarzyło się mieć dzieci. Stalkowanie odbiera atrakcyjność nawet najfajniejszej dziewczynie, ale mnie to nie dotyczy, ponieważ, uwaga, jestem chłopcem. Chłopiec to wieczna zabawa, fajne laski, nałogi, sporty, najlepsze gry i brak odpowiedzialności. Żeby nie było za różowo, współczuję braku cycków. Bycie chłopcem może podenerwować, gdy okaże się, że cały czas jesteś kumplem wśród kumpli, choć z drugiej strony, strefa przyjaźni jest w porządku (dobra, wycofuję, nie jest).

Dziwnie nazywać chłopcem dziewczynę notorycznie chodzącą w gorsetach i czymkolwiek, co odsłania nogi? Cóż, uczmy się tolerancji. Może ten wygląd ma na celu nic? Jestem chłopcem z zaplecza, mogę ubierać się jakkolwiek i nic ci do tego. Ćwicz wstrzemięźliwość i tolerancję, ale jeśli nie wyjdzie... cóż, nie powiem, żeby mnie to smuciło. Lubię zabawę.

Ech, chłopcy, skończę razem z wami w jakiejś dziwnej, upadłej komunie, ale mam nadzieję, że będzie co wspominać. Mam kompleks narcyza, gdyż będąc chłopcem z zaplecza, właśnie takich najchętniej przygarniam. Przeciwieństwa wcale się nie przyciągają. Przyciągają się osoby mające podobną ilość dziwactw. Czasem ciągnę je na sznurku za sobą. Wybaczcie natręctwo, ale jeśli wam to przeszkadza wystarczy powiedzieć "nie". Nie mówicie? Więc problemu nie ma. Proszę zwracać się do mnie łopatologicznie, prosty ze mnie człowiek.

Fajnie być długowłosym chłopcem w miniówce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?