wtorek, 29 stycznia 2013

Przyjaźń


Pomóż mi nauczyć się samotności
Kiedy nie mogę znieść świadomości siebie
Kiedy drętwieję w jednej emocji
Gdy staję się kimś bezużytecznym dla siebie
A użytecznym dla innych
Gdy nic mnie nie trzyma
Lecz jednocześnie nie chce puścić
Gdy teraźniejszość staje się przeszłością
A przeszłość chwilą obecną

Nie chcę upaść
Mimo, że czasem tak myślę
Nie zmieniaj mnie
Nie ignoruj jak żebraka

Wiem

Żebrzę o twoją uwagę
Tracę godność
W zamian daj mi wsparcie

Nie musisz się ze mną zgadzać
Gdy nawet ja nie zgadzam się ze sobą

Potrzebuję tylko twej obecności

sobota, 26 stycznia 2013

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" (hiszp. Travesuras de la nina mala) to tytuł powieści autorstwa peruwiańskiego pisarza Maria Vargasa Llosy, wydanej w oryginale w roku 2006, zaś w polskim przekładzie Marzeny Chrobak w roku 2007. Dzieło to traktuje o mającej swe początki w dzieciństwie, burzliwej, wieloletniej miłości między Ricardo a Chilijeczką, jak nazywa on fascynującą dziewczynkę, a następnie kobietę.

Ricardo poznaje Chilijeczkę gdy wraz z rodziną zamieszkują niedaleko jego domu rodzinnego. Jest ona osobą nieprzewidywalną, przez co wyjątkowo intrygującą, które to cechy pogłębiają się u niej wraz z wiekiem. Bohaterowie ciągle rozstają się, by spotkać się w najmniej przewidywalnych momentach. Niejednokrotnie okres rozdzielenia znacznie przewyższa swą długością czas ich wspólnego pożycia, jednak nie dane jest im rozstać się definitywnie. Z biegiem czasu Chilijeczka staje się osobą coraz bardziej tajemniczą, pełną niedopowiedzeń i niezgodności, co w oczach Ricarda tworzy ją przedmiotem jego uczuć. Losy bohaterów rozgrywają się na pełnym wydarzeń tle historycznym, które po części uzasadnia charakter ich relacji. Niejednokrotnie tło staje się bardziej wyraziste aniżeli losy głównych bohaterów, przez co powieść czyta się szybko oraz z narastającą ze strony na stronę ciekawością.

Narracja prowadzona jest dynamicznie, sylwetki bohaterów odmalowane barwnie i nierzadko z fantazją, zaś sam temat powieści, mimo, że dość sztampowy, zrealizowany jest w tak żywy sposób, że niezwykle łatwym staje się wczucie w dramatis personae. Język jest dość przeciętny, jednak doskonale wpasowany w temat oraz styl narracji.

 Jest to jedna z moich ulubionych powieści i  jedna z nielicznych do których ma się ochotę wciąż wracać.


czwartek, 17 stycznia 2013

Szaman Morski

"Szaman morski"  to tytuł książki autorstwa Karola Olgierda Borchardta napisanej w roku 1986. Jest to zbiór opowiadań traktujących o kapitańskiej karierze Eustazego Borkowskiego- "kapitana z zaskoczenia". Główny bohater pełnił funkcję dowódcy polskich transatlantyków w okresie międzywojennym, z czego najwięcej przygód spotyka go na pokładzie SS "Kościuszko".  Śledzimy poczynania kapitana takie jak chrzest bizonów, zaklinanie morza czy czytanie z gwiazd oraz wiele innych. Każda z zamieszczonych historii jest pełna humoru przy czym niezwykle barwnie opisuje charakter Borkowskiego. Kapitan wydaje się być, jak to zapisano w tytule, jedynym swego rodzaju szamanem morskim, który za nic ma sobie zasady, konwenanse czy zdrowy rozsądek. Kpt Eustazy nie daje panować nad sobą ani ludziom, ani przyrodzie- to on zaklina otoczenie.


17 opowiadań napisanych niezwykle żywym językiem, pełnych nierzadko dziwacznych przygód jedynego takiego kapitana stanowi świetną rozrywkę na chwile nudy i przygnębienia, które znikają już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań. Jest to bardzo lekka, czysta rozrywka, ze względu na ilość akcji wręcz idealna do przełożenia na język filmowy.


Do powyższego zbiorku podchodziłam sceptycznie i zabrałam się za niego głównie z braku innych propozycji książkowych, co nie zmienia faktu, iż nie żałuję ani jednej minuty spędzonej nad dziełem K.O.Borchardta. Świetnie opisany klimat, morze, polski transatlantyk to części składowe zbioru w sam raz do czytania w zimne i szare zimowe dni.

Ostrzegam, że w trakcie czytania wręcz słychać specyficzny głos jeszcze bardziej specyficznego kapitana, z którego to powodu nie da się nie wybuchnąć śmiechem.



niedziela, 13 stycznia 2013

Języki i kolczyki

"Języki i kolczyki" to tytuł wydanej w oryginale w roku 2003 powieści autorstwa Hitomi Kanehary. Powieść ta opowiada o nastoletniej dziewczynie imieniem Lui nawiązującej przypadkową znajomość z napotkanym w barze Amą. Lui zamieszkuje z nowopoznanym chłopakiem zarabiając na życie jako hostessa. W pewnym momencie, zafascynowana modyfikacjami ciała dziewczyna poznaje przyjaciela swego chłopaka, mężczyznę charakteryzującego się brutalnością i znajdującym przyjemność w gwałtach. Po niedługim okresie czasu Lui  wchodzi w układ z gwałtownym człowiekiem, opierający się na kontaktach intymnych bazujących na przemocy i upokorzeniu, co bohaterka początkowo traktuje jako gwałt, by następnie odnaleźć w tym pewien rodzaj przyjemności. W tle tych wydarzeń rozgrywa się toczona przez Amę niełatwa walka o przetrwanie w ciężkim środowisku bezimiennych ludzi bez przyszłości.


Styl tej powieści jest ostry i dynamiczny, nie znajdzie się w niej spokoju, ponieważ wydarzenia ze strony na stronę piętrzą się, by doprowadzić do spodziewanego stylistycznie końca. Książkę tę czyta się niezwykle szybko, zarówno ze względu na jej niewielką objętość, jak i sposób narracji. Stanowi ona specyficznego rodzaju rozrywkę, jednak czytając ją należy pamiętać, iż przedstawione w niej środowisko jest skrajnym odłamkiem społeczeństwa, zbierającym w sobie wszystkie jego patologie.


Polecam tę powieść tym, którzy potrafią spojrzeć na nią z dystansem i traktować jako czystą fantazję autorki. W innym przypadku można dojść do zatrważających wniosków psujących przyjemność z lektury.


Z pokorą i uniżeniem

"Z pokorą i uniżeniem" (fr.Stupeur et tremblements) to tytuł powieści autorstwa Amelie Nothomb- pisarki pochodzenia belgijskiego urodzonej w 1966roku. Treść tej książki stanowią przeżycia autorki podczas pracy w japońskiej korporacji. Główną bohaterką jest tu właśnie Amelie, która opisując sposób pracy w kraju kwitnącej wiśni, podkreśla jednocześnie różnice, między nim, a krajami europejskimi. Okazuje się, że styl pracy jest całkowicie odmienny, do czego główna bohaterka nie jest w stanie przywyknąć i w związku z tym faktem, zamiast awansować, ze stanowiska średniego szczebla jest stopniowo degradowana, co jej przełożeni tłumaczą faktem, iż próbują dać jej stanowisko odpowiednie do umiejętności. Bohaterka kończy przygodę z firmą na stanowisku sprzątaczki, przy czym nawet pełniąc tę funkcję nie spełnia ona oczekiwań pracodawców i oceniona zostaje jako osoba niekompetentna.

Amelie wykorzystuje przeżycia do postawienia siebie samej w krzywym zwierciadle, przy czym nie szczędzi uszczypliwości w opisywaniu swej osoby. Autorka spogląda na siebie z prześmiewczym dystansem, zaś jej lekki, acz charakterystyczny styl stawia tę powieść na pograniczu satyry i swego rodzaju dramatu. Opisy sytuacyjne są bardzo żywe, przez co niezwykle łatwo wczuć się w postać głównej bohaterki i dzielić z nią przeżycia. Panuje tu absurdalny humor, który potrafi rozbawić swą odmiennością.


Lubię tę autorkę i poluję na wszystkie opowiadania jej autorstwa, ponieważ bardzo podoba mi się prezentowany przez nią styl, każący spojrzeć na powieści z przymrużeniem oka, przez co trafia do pamięci dość pokrętną drogą. Osobiście polecam tę książkę jako przyjemną lekturę pod koniec dnia, mającą na celu  oderwanie się od świata codziennego, bez jednoczesnego przenoszenia się w krainę fantazji.


czwartek, 10 stycznia 2013

Bogowie łakną krwi

"Bogowie łakną krwi" (fr. Les dieux ont soif) jest to powieść autorstwa Anatola France, po raz pierwszy wydana w roku 1912. Głównym bohaterem jest młody malarz Ewaryst Gamelin, akcja zaś rozpoczyna się w roku 1793- roku terroru wymierzonego w kierunku przeciwników rewolucji. Ewaryst przy pomocy Ludwiki Rochemaure zdobywa posadę prawniczą na pozycji prokuratorsko-sędziowskiej. Bohater oskarża wrogów rewolucji o zbrodnie takie jak "szerzenie polityki monarszej", zaś dzięki swej skuteczności, z dnia na dzień pnie się coraz wyżej w hierarchii. Będąc u szczytu kariery, Ewaryst bezwzględnie każe każdego człowieka postawionego w stan oskarżenia. Przez jego werdykt traci życie mąż jego siostry, pani Rochemaure, oraz wiele innych osób, wcześniej mu bliskich. Do przewrocie 9 Thermidora zostaje zwolniony z pracy w Trybunale i stracony.

Zarówno z uwagi na temat jak i styl pisania, jest to książka dość ciężka, na pewno nie stanowi lektury dla czystej rozrywki. Czytając ją, należy skupić się na wątkach i tle politycznym, w innym wypadku można nie zauważyć wielu elementów. Postaci są dobrze odmalowane, każdy z bohaterów ma własny, wyrazisty charakter, którego nie da się pomylić. Początkowo jest to dość zwyczajna historia rozgrywająca się na burzliwym tle, jednak prędko proporcje się zmieniają i to tło polityczne staje się wręcz łagodne w porównaniu do poczynań głównego bohatera.

 Postać Ewarysta prowokuje do zadania sobie pytania o własną hierarchię wartości. Jak wiele jesteś w stanie poświęcić dla spełnienia swoich marzeń o pozornej mocy? Uważam tę powieść za wartą przeczytania, jednak nie jako odprężającą lekturę pod koniec dnia, lecz Historię przez duże H ;), na przeczytanie której należy poświęć większą ilość czasu i uwagi.



wtorek, 8 stycznia 2013

120 dni Sodomy

"120 dni Sodomy, czyli szkoła libertynizmu" (fr."Les cent vingt journees de Sodome ou l'Ecole du libertinage")- powieść markiza Donatien Alphonse Francois de Sade, ukończona w listopadzie 1785 roku, podczas odbywania przez autora kary w Bastylii. Przez długi czas pozostawała powieścią niedostępną dla szerokiego grona odbiorców, przekazywana była z rąk do rąk w ścisłym, zaufanym gronie. Wydana została dopiero w XX wieku, zaś obecnie najczęściej występuje w formie e-booków.

Sam termin sado-masochizm, jako określenie seksu bazującego na przemocy i upokorzeniu, wziął się z połączenia nazwisk dwóch autorów: markiza de Sade oraz Leopolda von Sacher-Masocha, autora powieści "Wenus w futrze".

Jest to najsłynniejsza powieść erotyczna wszech czasów, oraz najbardziej popularne dzieło markiza de Sade. Trwająca 4 miesiące akcja książki toczy się w zamku Silling, będącym miejscem odciętym od świata, pod koniec okresu panowania Ludwika XIV. Głównych bohaterów stanowi czwórka bogatych libertynów, wybierająca zgodne ze swymi wymaganiami grono 42 osób różnej płci i wieku, charakteryzujących się cechami takimi jak: ponadprzeciętna uroda, doświadczenie, młody wiek, sprawność fizyczna. Treść podzielona jest na  rozdziały, z których każdy odpowiada jednemu miesiącowi pobytu. Narratorkami są tutaj cztery prostytutki nazywane: Duclos, Champville, Martaine, Desgranges. Każda z nich ma  zadanie opowiedzenia 150 opowieści erotycznych wziętych z własnego życia w ciągu miesiąca. Gdy któraś ze słyszanych historii szczególnie przypadnie do gustu czwórce głównych bohaterów, natychmiast zostaje zrealizowana. Celem pobytu łącznie 46 osób w Silling jest oddawanie się wszystkim zakazanym przez kościół praktykom seksualnym, w związku  z czym znajdziemy tu, na przykład praktyki homoseksualne, seks grupowy, seks sado-masochistyczny i inne.

Powieść ta jest tylko i aż tym, co zapisane w tytule. Nie ma w niej jakichkolwiek wartości artystycznych, chyba, że uznamy za taką przełamywanie tematu tabu(cokolwiek naciągane). Słownictwo użyte w tym dziele odebrałam jako ubogie oraz zbyt wulgarne, nawet jak na powieść tego typu. Książkę tę odbieram jako wyraz buntu przeciw obowiązującym regułom społecznym, niestety nie jestem w stanie traktować jej jako beletrystyki, ponieważ piękno nie występuje w niej w żadnej formie. Bardzo ciężko przebrnęłam przez tę powieść, ponieważ styl, w jakim jest napisana najlepiej określić można mianem siermiężnego. Moim zdaniem sława "120 dni Sodomy"  znacznie przerasta jej realną wartość na rynku literatury erotycznej, a zainteresowanym dziełami markiza de Sade polecam jego późniejsze, przekorne i interesujące dzieła takie jak "Zbrodnie miłości", czy "Niedole cnoty" będące w moim odczuciu lekkimi erotykami, z typowym dla XVIII wieku, wtrącanym na koniec usilnym i sprzecznym z treścią morałem. 



                                                       Powyżej okładka wydania polskiego.
Ponownie przepraszam za brak akcentów, których na razie nie umiem dodawać na blogu.

Marina

"Marina" to tytuł  powieści Carlosa Ruiz Zafona. Książka ta napisana została w roku 1999, a wydana w języku polskim w roku 2009. Akcja powieści toczy się w latach 1979/80 w Barcelonie, zaś jej głównym bohaterem jest nastoletni chłopiec nazywający się Oscar Drai, uczeń szkoły z internatem, umilający sobie wolny czas wędrówkami po starych dzielnicach miasta. Podczas jednego ze swych spacerów Oscar natyka się na interesujący, stary pałacyk, który po bliższym poznaniu okazuje się być zamieszkanym przez piękną dziewczynę o imieniu Marina oraz jej ojca. Bohater, zauroczony Mariną, nawiązuje z nią znajomość, oboje zaczynają śledzić damę w czerni pojawiającą się co miesiąc przed bezimiennym grobem na cmentarzu w dzielnicy Sarria. Obserwacja ta prowadzi ich do wielu wydarzeń z pogranicza fantastyki i horroru. Po bliższym poznaniu, okazuje się, że Barcelona jest miastem pełnym tajemnic, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Powieść ta jest napisana w charakterystycznym dla Zafona stylu, pełnym barwnych bohaterów na tle pozornie szarego we mgle miasta. Jak mówi sam autor, "Marina" jest czymś, co zawsze pragnął napisać, uważa on ją za szczyt swoich umiejętności narratorskich. Początkowo akcja właściwie tkwi w miejscu, by za pomocą pierwszego bodźca ruszyć i nie zatrzymać się aż do ostatniej strony. Według autora, powieść ta dedykowana jest młodzieży, jednak nie przypomina typowych książek dla nastolatków, często nieposiadających właściwej akcji, ani wartości poznawczych. Dzięki autorowi poznaję topografię cenionej przeze mnie Barcelony, zaś sam  klimat nie pozostawiając czytelnika obojętnym na jej wdzięki, zachęca do odwiedzenia tego pięknego miasta.

Uważam, że powieść ta jest warta przeczytania, ponieważ, pozornie lekka, porusza jednocześnie ciężki, uniwersalny temat życia i śmierci, a co za tym idzie zmusza do refleksji. "Marina" zapewniła mi bardzo dobrą rozrywkę na kilka godzin, zaś żywy styl narracji sprawił, że zagnieździła się w moim umyśle i ciągle (pół roku po przeczytaniu) pobudza moją wyobraźnię. Polecam tę książkę każdemu, niezależnie od płci i wieku, zaś szczególnie tym, którzy uważają Carlosa Ruiz Zafona za pisarza sztampowych romansów (spotkałam się z takimi stwierdzeniami w gronie moich, nieznających twórczości tego autora, znajomych).



Powyżej okładka wydania polskiego.
Przepraszam za brak akcentów.


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Pamiętniki Fanny Hill

Uznałam, że pobawię się w recenzowanie znanych mi książek. Na pierwszy ogień idą "Pamiętniki Fanny Hill".

Jest to powieść erotyczna autorstwa Johna Clelanda napisana w 1748 roku, we współczesnym polskim przekładzie Mieczysława Sztycera. Tytuł oryginału brzmi "Memories of a woman of pleasure". Książka opowiada o niezamożnej dziewczynie, chcącej poprawić swój status finansowy do zadowalającego ją poziomu, w związku z czym początkowo najmuje się jako służąca, jednak będąc zrażona niską płacą i brakiem perspektyw na przyszłość, korzysta z okazji zaproponowanej jej przez pewną zamożną kobietę. Fanny zostaje prostytutką, przy czym jej zdolności w tej dziedzinie zdobywają uznanie i w ciągu niedługiego okresu czasowego podejmuje pracę w najlepszej tego typu placówce w Londynie, a jej sława przysparza wielu klientów oraz pieniędzy. 

Sam temat powieści jest stary i dość oklepany, zaś "dzieło" to większość krytyków uważa za "gniot" literacki, ja jednak sądzę inaczej. Oczywiście, nie ma sensu doszukiwanie się tutaj wartości artystycznych, lecz bardzo podoba mi się prosty, lekki styl, w jakim książka ta została napisana. Opisy klientów Fanny, jak i samych aktów są bardzo zabawne i pozwalają spojrzeć na literaturę erotyczną z przymrużeniem oka. Podczas czytania tej niewielkiej (około 150 stron w wydaniu, które miałam w ręce) książki wielokrotnie wybuchałam salwami śmiechu. Moim zdaniem powieść ta, czytana w rozsądnym przedziale wiekowym, nie ma szansy "zgorszyć", jak niektórzy uważają, człowieka, za to potrafi pokazać radosne, otwarte spojrzenie na seks.Polecam ją wszystkim szukającym inspiracji w swym życiu osobistym i gwarantuję, że po przeczytaniu "Pamiętników" poziom kreatywności znacznie wzrasta.


Słyszałam, że książka ta jest trudno dostępna. Ja jednak zawsze widzę ją będąc w Składzie Tanich Książek na ul.Grodzkiej w Krakowie w śmiesznie niskiej cenie.

Poniżej okładka najnowszego polskiego wydania( z minimalnie zmienionym tytułem).


Prośba

Czy kiedyś modliłeś się o sen tak długi, by się z niego nie wybudzić? W pewnym momencie tylko on staje się    wybawieniem od przerastających cię rzeczy, które przez własną głupotę się popsuło. Niestety strach nie pozwala na więcej samodzielnego działania w tym kierunku. Czasem potrzeba pomocy. Potrzeba jej wtedy, gdy chodzisz, jesz, śpisz, ale czujesz, że naprawdę nie żyjesz już od dawna, a jednak ręce odmawiają ci posłuszeństwa. Powodowane strachem przed realizacją największego pragnienia drętwieją i nie jesteś w stanie pobudzić ich do działania. Ma to sens. Skoro wpadam w stan odrętwienia na widok przyjęcia mnie na studia, czy propozycji wyjazdu do Francji, normalnym wydaje się fakt, że lęk ten towarzyszy mi także przy chęci dokonania pragnienia największego. W związku z tym zmieniam treść modlitwy. Od teraz proszę o pomoc tam, gdzie moje ręce nie chcą się sprawdzić. Na chwilę użycz mi swoich dłoni. Dziękuję.

niedziela, 6 stycznia 2013

Porcja muzyki













Podsumowując, skupiam się na bólu z powodu wpuszczenia miłości przez którą stałam się dupkiem bez poczucia własnej wartości, marzącym żeby to nigdy się nie wydarzyło.

sobota, 5 stycznia 2013

Zakochana blondynka

Zapraszasz mnie do środka po czym wyrzucasz
Mówisz, by chwilę potem zaprzeczyć
Chcesz wszystkiego
Nie chcesz niczego
Wbijasz się we mnie
Jak za ciasna obroża zostawiając ślady, które nie mają zniknąć
Dajesz więcej niż oczekuję
Zostawiając mnie na lodzie
Narzucasz mi wolność wyboru
Między złym a gorszym
Życzysz szczęścia zabierając radość
Dajesz poznanie odbierając kolejną możliwość
Nie potrafię być na tyle zła, by pragnąć mnie na dłużej
Siłą naiwności mówię "to nic nie znaczy"
Po czym zamykam się w pokoju
Chcąc zasnąć szybko i ostatecznie

piątek, 4 stycznia 2013

Wyjście

Po pustym w zaproszenia sylwestrze, jak to w tym roku było u większości ludzi, przypałętał się noworoczny kryzys. Właściwie jest on ciągły od około 2 lat, ale nazywanie go mianem tymczasowego pozwala oswoić się z tym stanem. W ramach zaprzestania zrzędzenia robię tort czekoladowy i zestaw ćwiczeń:
na uda
na pośladki
na "klatę" :D

Samotność boli, ale dzięki niej można łatwiej dążyć do perfekcji w samodoskonaleniu. Dlatego też podejmuję się nawet nauki łaciny, która może  być pomocna w późniejszej nauce prawa. Staram się przekuć jeden z moich antytalentów w zdolność i mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować.

Coraz lepiej czuję się w gorsetach i powoli zaczynam podporządkowywać do nich swój styl ubioru. Może wyjść z tego coś ciekawego. ;)

Ciągły brak pracy na horyzoncie daje się we znaki nie pozwalając na jakiekolwiek ekstrawagancje, ani też na częstsze niż raz na dwa miesiące spotkania ze znajomymi. Pewnie przez ten czas wykruszy się jeszcze więcej znajomości, więc idę do przodu z nadzieją na to, że w moim psychicznym otoczeniu pozostaną jedynie wartościowe osoby.

Większość chwil choć trochę lepszych od szarej codzienności skrupulatnie zapisuję w głowie, by mieć do czego wracać w razie pogorszenia mojego stanu.

Ciężko przyznać się przed sobą, że czasem okoliczności potrafią mieć na nas wpływ większy niż my sami, ale wydaje mi się, że zrozumienie tego może stanowić jakiś postęp w poprawie własnego stanu psychicznego. Nadal pogrążam się w pewnych skazanych na niepowodzenie (przez kogo?) elementach życia, będących dla mnie o wiele bardziej istotnymi niż można to sobie wyobrazić, mało powiedzieć, że cenię je bardziej niż siebie.

Właśnie o to chodzi.