czwartek, 4 grudnia 2014

Wintertime love

Nadchodzi zima, kryję się więc pod kocem. Nadchodzą uczucia, kryję się więc pod kołderką cynizmu. Och, jak miło udawać zblazowanie, egzaltację, pogardę! Co za wspaniały brak emocji! Jak dobrze poczuć się przez chwilę czarnym charakterem rodem z dziewiętnastowiecznej prozy dla znudzonych dam! Bunkruję się, zakopuję coraz bardziej,by nie dopuścić do siebie altruizmu, ani wątpliwości. 

Nigdy więcej, etc. Wkopuję się w dawno nieodwiedzane zakamarki, w rytm Depeche Mode. Bez muzyki nie jestem w stanie zrobić nic. Cóż, tu nie ma nawet żadnego "again". Urojenia to wszystko, czym w tej materii kieruje się mój mózg. Nie mamy wpływu na innych, a odrzucenie boli tylko, gdy tożsame jest z ujawnieniem swych uczuć. Tak długo, jak obiekt o nich nie wie, nic nie może mi się stać. Nie wyjdę co prawda ze skorupy nieczułości, ale też nie narażę się na śmieszność. 

Walka o uczucia? Nie. W samym pojęciu walki kryje się tyle agresji, że aż niedaleko od niej do zniszczenia, a ja nie chcę niszczyć. Co zresztą jest złego w platonicznych uczuciach? Rozbudzasz się, pobudzasz kreatywność, twój humor się wyostrza, a nikt nie wie, co jest tego powodem. Doskonale. Obiekt niedostępny nigdy cię nie zrani, nie ma takiej mocy sprawczej. 

Najlepiej więc obiekty odczłowieczać, określać mianem mięsa, którego przecież starasz się unikać. Obiekty bez imion, obrazki, nie ludzie. 

Wiem, że nie mogę sobie pozwolić. Nie chce mi się testować mojej siły. Tak, nie chce mi się z czystego lenistwa wystawiać na pośmiewisko, po raz kolejny zmieniać towarzystwo. Nie chce mi się. Najpierw musiałabym wiedzieć, że gra jest warta świeczki, ale, jako, że jest ona jedynie chorym, całkowicie absurdalnym wytworem mojego umysłu, doskonale wiem, że nie jest warta czegokolwiek. Trudno, nawet nie żałuję. Przynajmniej na nowo rozbudzam kreatywne myślenie. Mam z czego żartować. Z siebie. 

Pójdę więc kolejny raz. Witając się z wszystkimi. Wyglądając świetnie. Bawiąc się i mówiąc głupoty. Pójdę i po raz kolejny nie dam nic po sobie poznać, bo niby dlaczego? 

I'm not dead. Zdecydowanie czuję, że żyję, więc może to nie jest takie złe? Niech tylko zostanie platoniczną tajemnicą, w końcu samo przejdzie.