niedziela, 29 marca 2015

sznur

Wiosna. Najgorsza możliwa pora roku. Wyrzuty  sumienia dotyczące wszelakich własnych zachowań. Czy jestem "dobrym człowiekiem"? Mam ochotę przeprosić wszystkich, nawet tych, których obiektywnie rzecz biorąc przepraszać nie mam za co.  Gram w niekończącym się horrorze. Ziemia to czyściec gorszy, niż piekło. Ciekwe za co płacę. Co takiego stało się wcześniej, że jestem zmuszona być tu i teraz. Trwać w tym niekończącym się zawieszeniu. Moją wolą jest aby wszyscy byli szczęśliwi. Healer jednak w takich warunkach traci pracę. Jego byt przestaje być zasadny. Może więc jest jakiś powód? Jakaś rola, którą muszę jeszcze odegrać. Niczego nie oczekuję. Nie chcę nic od kogokolwiek. Czy można być tak złym, że aż dobrym? Tak dobrym, że aż złym? Tak pustym. Biała przestrzeń bez tlenu. Liniowość czasu. Względność rzeczy. Małostkowość. Moralność.  Ozon. Duszący nadmiar przestrzeni. Śmierć nie jest rozwiązaniem, ale końcem pytań.

poniedziałek, 23 marca 2015

rozpad

Rozpad następuje w ciszy. Nie lubi szumu wygranej. Podczas gdy naokoło świeci słońce, w środku panuje proces gnilny. Karmiczne wcielenie człowieka, w pozornym ogromie możliwości, jest prędzej karą, niż nagrodą. Czyściec jako miejsce zamieszkania demonów. Tarcze nie do przebicia. Ułuda tanich świecidełek. Zabawa nie dająca radości. Praca nie dająca zmęczenia. Ból, który nie przynosi ulgi. Śmierć dzień po dniu. Emocje jako egzaltowana przykrywka dla pustki. Na niebie zawisły dwa księżyce; ciekawe kto jeszcze je widzi.

czwartek, 5 marca 2015

Cząstki

Bez wstępu. Wychodzi się z założenia, że jeśli coś nam przeszkadza, należy to zmienić. Co, jeśli czynnikiem przeszkadzającym jesteśmy my sami? Owszem, można zmienić i to, jednak w jakim kierunku nastąpi transformacja? Czy uda się poznać samego siebie? Czy będzie się w stanie żyć w sposób odmienny od słabej, ale stabilnej strefy komfortu? Szczerze wątpię. Nie jest to wybór między dobrym funkcjonowaniem z zaburzeniami, a złym funkcjonowaniem bez takowych. Powiedziałabym raczej, iż chodzi tu o sam fakt, iż wszelakie funkcje są i będą upośledzone, jedyne zaś co możemy zmienić, to sposób ich uszkodzenia. Nie da się ich uleczyć, ponieważ teoretyczne usunięcie niedoskonałości sprawi, iż nastąpi transformacja. Nie będzie się tą samą osobą. Skoro zaś wiem, jak poruszać się w świecie pełnym psychoz, czy odnajdę się w czasoprzestrzeni, która ich nie zawiera? Kim wtedy będę? Czy nie zatracę swojej z defragmentowanej osobowości? Czy nie zostanę swoistym warzywem? Grunt to oswoić rzeczy, bez których nie umiemy funkcjonować i przystosować je do zadań, jakie przed sobą stawiamy. Dlaczego to większość ma rację? Dopasowanie się do, z założenia tkwiącego w błędzie tłumu nie jest rozwiązaniem. Mając poziom inteligencji większy niż 80 IQ jesteśmy zmuszeni ciągnąc swój wyeksterytoriowany umysł z tyłu głowy.

Myśl inaczej? Chcę myśleć jak "wszyscy", jednak nie potrafię. Czeka na ciebie za rogiem, nigdy nie wiesz kiedy się pojawi, pewne jedynie, że nie przejdzie obojętnie. Wwierci się w głowę i zagnieździ w lewym dolnym rogu. Uzależni równie łatwo jak tytoń. Jak wielu przyjaciół mieści się między przodem a tyłem czaszki! Wybierz, z rąk którego chcesz polec.