niedziela, 29 grudnia 2013

Odczłowieczanie

Próbujemy.
Robimy źle. Pijemy za dużo. Dobrowolnie nasadzamy się na podtykane nam nogi. Chcemy się potknąć. Chcemy się przewrócić. Chcemy móc zrzucić nasze działania na siłę niezależną od woli, ta jednak działa inaczej. Owszem, jest niezależna od woli, jednak objawia to w sposób odwrotny od tego, który chcemy.
Siła niezależna nie pozwala nam wmówić sobie, że jesteśmy zwierzętami. Odzywa się w ostatniej chwili, nie pozwala upodlić się zupełnie. Sile na nas zależy, gdy sami o sobie zapominamy.
Staramy się jeszcze bardziej, niestety jesteśmy skazani na niepowodzenie.
Kopniak w bok przypomina, że czujemy.
Ten niepożądany, moralny kopniak, chwilowy zawias pojawiający się przed przekroczeniem granicy, każe się zastanowić; czy chcesz tego ty, czy może tylko twoje ciało?
Nie, nie jesteśmy zwierzętami.
Chcemy, ale nie jet to tak proste. Upodlenie to proces trudny i długofalowy, mało kto ma chęć doprowadzenia go do końca. Wystarczy stanąć w tym bagienku po kostki, by poczuć szlam na wysokości szyi i zmienić zdanie.
W momencie, w którym zaczynasz się zastanawiać- przestajesz się upadlać.
Bądźmy ludźmi. Szkoda poświęcać większą przyjemność na rzecz mniejszej.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

The 100 day song challenge: 39-56

Wielkie pudło z piosenkami na święta, raz!

Dzień 39: Pierwsza lepsza piosenka, która przychodzi Ci na myśl. 
Corpus Delicti "Patient" z albumu "Sylphes"



Dzień 40: Piosenka z 1950 roku
Jest to co prawda utwór z 1953, jednak uważam, że można go tu umieścić
Elvis Presley "Hound dog" 






Dzień 41: Piosenka, która chodziła Ci po głowie w szkole.
Two witches "Nightmare" z albumu "The Vampire's kiss" 




Dzień 42: Piosenka, której ludzie mogą nie lubić, ale ty ja lubisz. 
"Sexy alpaca"- jak na tego typu "utwór" brzmi całkiem nieźle, często chodzi mi po głowie i można powiedzieć, że ją lubię :D




Dzień 43: Utwór, który był numerem jeden, podczas jednych z Twoich urodzin. 
Na imprezach urodzinowych organizowanych przez rodzinę nie ma zbyt dużo muzyki, zaś ze znajomymi dni  tego typu świętuję na mieście, więc odpowiedź będzie trochę naciągana, ale w dzieciństwie często puszczano w moim domu utwory zespołu Queen, tak więc bardzo prawdopodobne, że któraś z ich piosenek zabawiała gości na moich urodzinach.
Queen "The bohemian rhapsody"





Dzień 44: Jeśli wydawał/a byś album, ta piosenka by tam była. 
Bardzo dziwne zadanie. Jeśli wydawałabym album, zamieściłabym na nim piosenki własnego autorstwa, załóżmy jednak, że jestem ot takim sobie wydawcą muzycznym i wybieram materiał na "składankę" by zaznajomić ludzi z mniej istniejącymi w powszechnej świadomości utworami z dziedziny muzyki rozrywkowej. W takim wypadku wybieram:
Dom snów "Izolatka (modlitwa o śmierć)"





Dzień 45: Piosenka zespołu The Beatles
"Hey Jude" czyli jedna z niewielu piosenek The Beatles, które lubię.





Dzień 46: Dobra piosenka z 2000 roku. 
Limp Bizkit "Rollin'"



Dzień 47: Najgorsza piosenka Twojego ulubionego artysty/zespołu.
Będzie to "piosenka" na której udziela się jeden z moich ulubionych muzyków, a od której następnie kategorycznie się odciął (tylko buc zrozumie buca). Głęboki oddech i czytamy :D


"Screw Shareholder Value - Not So Much A Band As Another Opportunity To Waste Money On Drugs And Ammunition Courtesy Of The Idiots At Time Warner", utwór pt. "Shut the fuck up". Co jak co, ale temu konkretnemu bucowi nie sposób odmówić kreatywności. 
Niestety nie widzę tego pięknego utworu na YT, acz jeśli ktoś BARDZO chce go posłuchać, można ściągnąć z powszechnie znanych źródeł.



Dzień 48: Piosenka, którą pamiętasz z reklamy (co to za reklama?) 
Amanda Lear "Enigma" z reklamy Kinder Bueno




Dzień 49: Piosenka, której Twoim zdaniem, powinien powstać cover nagrany przez jakiegoś artystę. 
 Buc mode on: nie lubię coverów. O ile czasem brzmią dobrze, tak zawsze zostaną zarabianiem na cudzej twórczości. Żaden artysta nie powinien coverować innego w celach zarobkowych, więc nie odpowiem na zadanie tego dnia. Mogę jedynie wrzucić jeden z coverów, które (przy całej niemoralności tego procederu) uważam za udane, czyli:
The Sisters of Mercy "Gimmie shelter"




Dzień 50: Piosenka, według Ciebie, zapomniana przez innych. 
Naprawdę nie mam pojęcia co tutaj wrzucić. Może coś z repertuaru Chants of Maldoror?
"Cruel with us"




Dzień 51: Dobra letnia piosenka.
The Rolling Stones "Symphaty for the devil"




Dzień 52: Najgorsza piosenka Bożonarodzeniowa, jaką znasz. 
Kurczę! 
Mariah Carey "Santa Claus is coming to town"




Dzień 53: Piosenka na dobre samopoczucie. 
Right said Fred "I'm too sexy"
Piękno w najczystszej postaci, doskonały poprawiacz humoru.



Dzień 54: Piosenka artysty/zespołu, który chciał/abyś zobaczyć na żywo. (nawet jeśli nigdy miałoby się zdarzyć)
Mogłabym wymienić w tym miejscu 99% moich ulubionych zespołów, tym razem wybiorę Bauhaus. Byłabym szczęśliwym człowiekiem, gdybym mogła zobaczyć ich w roku 1981, acz wolę nie rozmyślać zbyt wiele na ten temat, by nie pogrążać się w muzycznej żałobie.

Bauhaus "Paranoia"




Dzień 55: Piosenka artysty/zespołu, który ostatnio widziałeś na żywo (kiedy i gdzie?)

6 grudnia w krakowskim klubie Studio miałam przyjemność uczestniczenia w koncercie grupy Therion oraz Arkona. Jako, że wcześniej zamieszczałam już utwory jednej z moich ulubionych grup, jaką jest Therion, tym razem dodam piosenkę Arkony (rosyjskiej).
Arkona "Slavsia, Rus"



Dzień 56: Piosenka z listy: The Rolling Stone Greatest Guitarists
Joe Perry "Dream on"



Liebster Blog Award


Miło mi ogłosić, że mój hipsterski blog został nominowany do LBA przez Goddes of Doom z alatarofdoom.blogspot.com ^^. LBA to zabawa polegająca na nominowaniu blogów, które uważasz za interesujące, informujesz je o fakcie nominacji w komentarzu i zadajesz dowolne pytania.

1. Co sądzisz o blogu od którego otrzymałaś nominację?

Lubię wchodzić na blog GoD by pooglądać jej piękne, kolorowe włosy oraz poczytać co nieco między innymi o niedostępnych już gorsetach, lubię jej poczucie estetyki, stylizacje, kolczyki oraz sposób bycia. Swoją drogą, warto zajrzeć na jej profil na lubimyczytac.pl, ma bardzo bogatą i inspirującą biblioteczkę!

2.W jakim kraju chciałabyś mieszkać?

Chciałabym mieszkać w Polsce, a dokładniej w Krakowie, czyli jest dobrze :D. Acz chętnie przekręcę to pytanie i powiem, że chciałabym aby Polska była krajem przyjemniejszym, w którym żyje się łatwiej; krajem rządzonym pewną ręką kompetentnych osób, krajem dbającym o rozwój, krajem posiadającym porządne autostrady, dobrze wyposażone szkoły i krajem o jak najmniejszym bezrobociu. Wiadomo, że nie ma państw idealnych, chciałabym jednak by władze tego kraju traktowały jego dobro na równi z dobrem własnym, a żyłoby nam się wtedy lepiej, ponieważ i sami obywatele stali by się ludźmi minimalnie mniej niezadowolonymi i może trochę bardziej respektującymi zasady dobrego wychowania.

3.Z jakim zwierzęciem utożsamiasz się?

Utożsamiam się z kotem. Daleko mi do niego do wszelkimi względami, ale jakoś tak wyszło, że odczuwam te zwierzęta jako swoje "bratnie dusze". Co do cech wspólnych: z założenia zawsze wszystko robię sama, wszędzie chodzę sama, nie przywiązuję się zbytnio do ludzi, robię wiele, żeby dostać to, co chcę i tak jak koty uważam dużą część ludzi za idiotów.

4.Fantastyką poniżasz rzeczywistość, czy rzeczywistością fantastykę?

Trudne pytanie, jednak nie uważam, by jedno poniżało drugie. Są to dwa, całkowicie odmienne i równie atrakcyjne światy. Fantastyka ma swój specyficzny klimat, a i rzeczywistość go posiada; mają wiele cech wspólnych, ale i wiele różnic. Nie wynoszę jednego nad drugie, szczególnie, że czasem, spacerując o 3 w nocy we mgle wśród krakowskich kamienic, mostów, z Bowiem w słuchawkach, czuję, że tak rodzi się fantastyka.


5.Facebook, Tumblr, Twitter, Pinterest... Portale społecznościowe to dobry "wynalazek", który pozwala nawiązać nowe znajomości i/lub utrzymać stare czy strata cennego czasu?

Korzystałam chyba z każdego istniejącego portalu społecznościowego, jednak na dłużej zasiedziałam się jedynie na "naszej klasie" (czasy liceum) oraz facebooku. Twitter porzuciłam prawie od razu, używałam go jedynie do składania życzeń urodzinowych sławnym muzykom :P, od wakacji zaś prowadzę blog na tumblrze, który to portal traktuję jako zbiorowisko inspiracji, ponieważ łatwo znajduję na nim rzeczy, których w innym wypadku mogłabym nie poznać, jak na przykład dzieła mało znanych artystów, bądź fotografie z wystaw dotyczących historii mody, o których wcześniej nie wiedziałam. Zgodzę się jednak ze stanowiskiem, że łatwo o przekroczenie cienkiej granicy i zamianę ciekawych portali w maszyny do tracenia czasu, na czym często się przyłapuję. Facebook i tumblr znacznie obniżają moją szybkość nauki, a, że podręczniki posiadam w wersji wirtualnej, wygląda to jak wygląda. Wiele pracy przede mną, zanim uda mi się ograniczyć korzystanie z tych internetowych dobrodziejstw do czasu NAPRAWDĘ wolnego. Z drugiej strony, gdyby nie facebook wiele moich znajomości nie utrzymałoby się, także doceniam przydatność tego rodzaju portali, wszak dzięki nim mam co robić, gdy nie mogę usnąć w środku nocy, a jestem zbyt zmęczona by przyjmować wiedzę. Najważniejsze to korzystać z nich rozsądnie.


6.Pozostając w temacie: masz tumblra? Jeśli tak, to podaj adres.

Od sierpnia tego roku prowadzę blog na tumblrze, mimo moich ambicji oświeceniowych stał się on blogiem głównie obrazkowym, acz umieszczam na nim tylko i wyłącznie to, co całkowicie przypadło mi do gustu.
Adres to: aladira.tumblr.com

7.Gdybyś miała możliwość wolałabyś cofnąć się do dzieciństwa czy zajrzeć w przyszłość i zobaczyć jak potoczy się Twoje życie?

Kolejne trudne pytanie. Z jednej strony chciałabym przeżyć dzieciństwo jeszcze raz, nie mam co do tego wątpliwości, z drugiej jednak cofanie się nie ma sensu, ponieważ eufemistycznie mówiąc, nie pomaga w rozwoju ani poprawie stanu psychicznego. Na drugiej szali leży podróż w przyszłość, by przekonać się, co stanie się z moim życiem za x lat. Brzmi kusząco, ale obawiam się, że z taką wiedzą, niezależnie, czy za 10 lat miałabym być właścicielką prężnie działającego przedsiębiorstwa, czy samotną matką z piątką dzieci na zasiłku, uznałabym, że nie warto robić nic, skoro już wiem, jak "skończę". Także zrezygnowałabym z opcji podróży w czasie, nie ma sensu zmienianie przeszłości, ponieważ nie wiadomo jak bardzo zmieniłoby to teraźniejszość, co zaś do podróży w przyszłość: mam na tyle pokręconą wyobraźnię, że odbywam takie co dzień podczas nauki. Cytując najlepszego pisarza wszech czasów powiem, że sami decydujemy jak ma wyglądać nasze życie, moją zaś decyzją co do jego kształtu jest nieznanie przyszłości dalszej niż 7 dni. To piękny przywilej młodości, dlaczego więc z niego rezygnować?

8.Ostatnio prosiłam o rekomendacje książkowe, tym razem może polecisz mi swojego ulubionego artystę?

Ani Cię nie zaskoczę, ani nie zainspiruję, gdy opowiem, że jest to Nick Cave! Nie muszę go zachwalać, bo sama znasz jego twórczość lepiej niż ja :D. Obok pana Nikodema Pieczary ex aequo stoi John Irving, czyli pisarz, którego twórczość wzbudza emocje (a takich znam niewielu). Warto przeczytać każdą jego powieść, oprócz ostatniej, w której zboczenia wszelakie stały się jedyną treścią. Pisze on żywo, wplata do swych książek wszystko, co chore, dziwne, inne, szczerze polecam. Lubię również Mario Vargas Llosę, Brunona Schulza, żeby zaś nie było zbyt książkowo dorzucę Marcina Świetlickiego (warto posłuchać/poczytać), Christiana Diora jako rewolucjonistę mody (z kolei nie przepadam za Chanel), Beksińskiego jako malarza snów, z reżyserów Polański, Fincher, Wachowscy z czasów gdy jeszcze byli braćmi (i robili lepsze filmy), bardzo inspirujący Peter Murphy, tak samo działający Bowie oraz całe stado innych ludzi szeroko pojętej sztuki. Nie mogłam ograniczyć się do jednego nazwiska, zbyt lubię pozostałych.


9.Wolisz podróżować samochodem, rowerem, a może publicznym transportem (tramwaj, autobus, pociąg)?

Bardzo lubię jeździć rowerem, jednak zazwyczaj przybiera to u mnie formę towarzyskiej przejażdżki ciepłą porą roku; samochód daje nieporównywalną z niczym innym wygodę, jednak jest drogą formą transportu; tramwaj ma swój urok, szczególnie nocą kojarzy mi się z tokijskim metrem (dlaczego? nie mam pojęcia, nie byłam w Tokio, to jakiś obraz zbudowany na podstawie filmów i własnych wyobrażeń), no i jak by na to nie patrzeć jest małym pociągiem, które to pociągi uwielbiam, podróżuję nimi bardzo rzadko (wczoraj zaliczyłam pierwszą nim podróż od 12 lat), ale lubię przynajmniej wejść i posiedzieć do wagonów, poczuć ten niepowtarzalny klimat podróży, dzieciństwa, oczekiwania, ale i zarazem nowego początku. Już samo przebywanie w pociągu ma dla mnie duże znaczenie, traktuję to czasem jak swego rodzaju terapię. Autobus jest najbardziej dostępnym środkiem na trasach, które najczęściej pokonuję, także z niego korzystam najwięcej, ma jedną dużą wadę: nocą kierowca gasi światło, przez co nie da się czytać, którego to problemu nie ma w pociągu ani tramwaju. Pociąg i tramwaj to moje ulubione rodzaje transportu, następnie samochód, autobus, rower zaś wyjmuję z tego zestawienia i stawiam obok jako ulubiony sposób na towarzyskie przejażdżki bez bliżej określonego celu.


10.Nie wyobrażam sobie wieczoru bez...

Czytania. Mogę czytać cokolwiek, ale muszę w ciągu dnia przeczytać około 50 stron tekstu różnorakiego, bez tego mam zły humor. Obok czytania stoi ciepły napój zimą i zimny latem, muzykę czasem porzucam, gdy odczuwam zbyt duże zmęczenie, ponieważ nie umiem słuchać jej "na chama", bez wsłuchiwania się w słowa. Wieczór to również pora takiego jak u wszystkich przygotowywania się do snu, a czasem wychodzenia. Bardzo lubię wieczorne (nocne) spacery po Krakowie, czy to z psem, czy samotnie (tym samym na dłuższy dystans). Czytanie jednak jest tu jedyną pozycją absolutnie konieczną.

11.Malutkie podsumowanie: uważasz 2013 za dobry czy zły rok?

W stosunku do 2012, wręcz idealny. Bez odniesienia do czegokolwiek całkiem udany- w ciągu tego jednego roku (a dokładniej od półrocza, ponieważ to właśnie pod koniec czerwca odżyłam) przeżyłam tak wiele, że można by rozłożyć to na  trzy lata i jeszcze wiele by zostało. 2013 sprawił, że uczę się walczyć o siebie, wypracowywać zdrowy egoizm i mniej przejmować się osobami, które nie są mną. Jeśli tendencja ta się utrzyma, 2014 będzie rokiem jeszcze lepszym, o co zamierzam zadbać.



Nominuję:
dollintrousers.blogspot.com
lareinederetro.blogspot.com
prunio.blogspot.com
vintagegirl1983.blogspot.com
vaampiv.blogspot.com

Moje nominacje ograniczą się do pięciu blogów, mam nadzieję, że nie naruszam zbytnio warunków zabawy, nie chcę jednak dodawać blogów, które nie znam, tutaj zgłosiłam te, które chętnie i regularnie czytam.

Moje pytania:
1. Jaka książka miała na Ciebie największy wpływ?
2.Masz do wyboru dwie skrajność: sławę i bogactwo, ale połączone z utratą prywatności, bądź bardzo skromne, ciche, wręcz "nudne" życie, w którym jednak zachowujesz komfort bycia osobą anonimową. Co i dlaczego wybierasz?
3.Jesteś "porannym skowronkiem" czy "sową"?
4.Jesteś osobą wszechstronnie utalentowaną, można powiedzieć "geniuszem", możesz jednak rozwinąć tylko jeden talent. Co to będzie i w jaki sposób zostanie rozwinięte?
5.Doskonale płatna praca w wymiarze 16 godzin dziennie, czy kiepsko płatna (za którą jednak da się skromnie utrzymać) w wymiarze 6 godzin dziennie (przy założeniu, iż w obu wypadkach pracujesz pięć dni w tygodniu) ?
6.Komfort i zależność od innych, czy niewygoda i całkowita niezależność?
7.Możesz wypowiedzieć jedno życzenie. O co poprosisz?
8.Sytuacja krytyczna, w budynku w którym pracujesz wybuchł szybko rozprzestrzeniający pożar, Twój współpracownik zemdlał- co robisz?
9.Musisz zmienić tożsamość, możesz jednak zostać kimkolwiek chcesz. Kto to będzie?
10.Masz do wyboru kilka różnych dróg życiowych, jednak każda kłóci się z jednym z punktów z Twojej hierarchii wartości. Którą wartość jesteś w stanie poświęcić?
11.Wolisz wydać pieniądze na podróże czy rzeczy ściśle materialne (jak na przykład gorsety)?