czwartek, 12 września 2013

Odrętwienie

Obrazy przesuwają się w zwolnionym tempie, kolory blakną, nie ma już białego ani czarnego, wszystko jest rozmazane, nijakie w swojej szaro pastelowości. Nie ma dobra ani zła, wybory są neutralne, nic nie zmieni stanu rzeczy. Szarobłękitne niebo doprasza się o uwagę, spacery i śmiech, których nie mogę mu dać. Ulice są przyjemnie martwe, jedynie gdzieniegdzie pałętają się opuszczone psy. Nie wyglądam dziś wcale, ani brzydko, ani pięknie-po prostu. Reklamy musztardy i kolorowych magazynów zajmują mnie bardziej niż otaczający mnie ludzie. Coś gdzieś mnie trzyma, jestem całkowicie wykluczona z teraźniejszości. Boję się wszystkiego, żeby chwilę później śmiać bez powodu. Nie czuję bólu, odrętwiałam. Tak długo dążyłam do odrętwienia, aż nastąpiło. Wniosek z tego, że wszystko się spełnia, jeśli mocno się tego pragnie, ale teraz trwam w braku emocji i samotnością niekoniecznie z wyboru udaję wyzwoloną. Na imprezach śmieję się najgłośniej, wszystko robię najbardziej intensywnie, byle tylko coś poczuć. Nie rozumiem siebie, przecież odrętwienie jest najlepszym stanem w jaki mogłam wpaść, a jednak wybrzydzam. Moja samotność jest mną, ja jestem samotnością. Jestem nią tak bardzo, że obawiam się wpuścić kogokolwiek. Nikt nie może zajrzeć do środka. Dążę do jednodniowych znajomości, osób, których nie spotkam już nigdy. Boję się, że ktoś odważy się zbliżyć. Prawdą o mnie jest, że zechcę cię jedynie, gdy zaczniesz uciekać, gdy będę wiedzieć, że nie zależy ci na przebijaniu się przez pancerz. Samotność wybrała mnie. Zdarzają się dni, gdy sprawia mi to pewnego rodzaju przykrość, pocieszam się jednak faktem, że nikt nie targa mi włosów, nie przerywa czytania książki, słuchania muzyki, nie zagłusza filmu, czy nie zmienia planów, których przez samotność nie posiadam. Można nauczyć się żyć bez planu, nie czekając na telefon. Nie czekam na nic. Nic nigdzie mnie nie trzyma. Mogę wszystko, jednak nie chcę niczego. Jedyne co czasem czuję, to ból nóg po intensywnych spacerach bez których nie mogę zasnąć.

Po co stać razem, skoro upadniemy samotnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?