wtorek, 15 lipca 2014

Rozmowa

-Chodź do mnie.
-Nie mogę. Nie chcę. Czuję ten bród, ciężar, zgryzotę. Widzę niedojrzałe zachowanie. Odczuwam obrzydzenie. Nie.
-Zaraz spadnie deszcz. Atmosfera zostanie oczyszczona na dobre. Czy wtedy...?
-Ogarnij się. Zbierz się do kupy. Zachowujesz się jak rozpieszczony przedszkolak. Daj sobie spokój.
-Niczego tak nie chcę, jak spokoju. Nie jest to jednak stan łatwy do osiągnięcia.
-Tłumaczysz się. Tłumaczysz swoje wieczne rozmemłanie. Używasz zbyt wiele słów, które nic nie wnoszą. Ile jeszcze razy mam powtarzać? Daj sobie spokój.
-Rozumiem, iż w domyśle to tobie mam dać spokój. Wyrażasz swoje potrzeby w wyjątkowo subtelny sposób. Mogę przestać, wiedz jednak, że nie ukróci to moich myśli.
-Zaczęła się burza. Lepiej już idź. Wejdź w sam środek. Przemłóć się. Wyjdź.
-Wracać?
-Nie masz po co. Nie oglądaj się do tyłu. Idź już.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?