środa, 23 kwietnia 2014

Nocą budzi się narcyzm

Przed oknami przechadza się kobieta. Właśnie wyszła z kąpieli, jest naga. Nalewa trochę za dużą ilość szkockiej do szklaneczki, gasi światła, włącza muzykę, zapala papierosa. Przegląda się w rozwieszonych tu i tam lustrach. Afirmuje swoje ciało, rozsmakowuje się w samotności, gdy nadchodzi odpowiednia pora, zaczyna tańczyć. Ze swoistym zdumieniem odkrywa, że w tej sytuacji jej ruchy prezentują się jeszcze lepiej, niż zazwyczaj. Ma ochotę pokazać się światu w tej ciężkiej atmosferze intymności, acz uznaje, że nad aprobatę, wyżej ceni pełnokrwistość tej chwili. Chwili, w której nie potrzebuje niczego. Sama stanowi całość. Czuje, jakby znajdowała się na granicy bycia i niebycia. Zamyka oczy i rozkoszuje się, przesiąkniętym alkoholem i papierosami, powietrzem. Lubi dym, sposób w jaki przykrywa to, co zazwyczaj jest widoczne. Sposób, w jaki nadaje atrakcyjności pozornie zwykłym rzeczom i ludziom. Jako, że lubi patrzeć na palących ludzi, wie, że na nią w tej chwili również patrzyliby chętnie. Świadomość tego sprawia, że czuje się bardzo komfortowo. Ma kontrolę nad sytuacją. Niewiele rzeczy lubi bardziej, niż stan, w którym ilość jeszcze nie przekracza dopuszczalnej dawki, a już zaczyna działać. Czując, że zadowolenie zbliża się do niebezpiecznie wysokiego poziomu, gasi kolejnego papierosa i podziwia sposób w jaki jego dym pasuje do widoku ulubionego alkoholu. Co prawda, brakuje jej skórzanych rękawiczek, jednak następnym razem zadba i o ten element. W swoim narcyzmie nie może pozwolić sobie na niezaplanowaną spontaniczność przyjemności. Wszystko musi być idealnie i tak właśnie jest. Świadomość, że wygląda i czuje się tak dobrze, gdy nikt jej nie widzi, sprawia, że zaczyna lubić swoją anonimowość. Może następnym razem nie odbędzie się to w samotności; jeszcze nie wie. Wie za to, że niezależnie od tego, będzie czuć się wspaniale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?