czwartek, 12 czerwca 2014

Cień

Platon. Jego świat idei i nasz świat cieni. Tylko nam się wydaje. Nic nie jest prawdziwe. Nie dane nam jest odczuć, zobaczyć, usłyszeć prawdę. Jesteśmy z gruntu niedoskonali. Nie odczuwamy nic wyższego, jedynie się łudzimy. I słusznie. Jeśli bowiem są rzeczy, których bez względu na okoliczności nie powinno się robić, należy do nich uczucie miłości. Niezależnie od atrakcyjności obietnic, jakimi nas raczy. Niezależnie od pozornej prawdy, nigdy nie jest to szczere i spełnione. To najbardziej fałszywa z obietnic, która nie ma i mieć nie będzie pokrycia w rzeczywistości. Widzimy tylko słabe odbicie tej idei, biorąc ją za pełną i prawdziwą. Ignorujemy możliwość, że w naszym niedoskonałym świecie, odczucia takie nie są tworem sił pozytywnych, a wręcz przeciwnie- destrukcyjnych. Jak możesz czuć coś tak wzniosłego, skoro nie umiesz pokochać siebie?

 Jeśli nie kochasz siebie, nie wiesz, czym jest to uczucie. Skoro traktuję swoje ciało jak kupę rozkładającego się mięsa, a umysł jak śmietnik, to, według chrześcijańskiej zasady kochania bliźniego swego jak siebie samego- nie jestem zdolna do uczuć wyższych. Nie czuję nic innego, niż znużenie, zmęczenie, odrazę i zazdrość. Zazdrość, że nie jestem kimś innym, kto umiałby być zarówno podmiotem, jak i przedmiotem uczucia. Zazdrość spowodowaną faktem, że nie mogę wybierać. Zazdrość, napędzaną przez myśl, że nie posiadam siły oddziaływania. W końcu zazdrość, że nie jestem kimś innym. Najwyraźniej porządnie namieszałam w poprzednim wcieleniu, skoro obecnie przebywam w czyśccu. W miejscu gorszym niż piekło. Gorszym, ponieważ niepewnym, dającym nadzieję, która w następnej chwili zostaje pogrzebana jak martwy płód. Nadzieję, która ledwo zdąży się pojawić, a już umiera. Piekło jest stanem konkretnym, dającym jako taką pewność swojego bytu. Tu zaś nic nie jest jasne. Wznoszę się tylko po to, żeby chwilę później spaść jeszcze głębiej. By coraz boleśniej odczuwać upadki, jednocześnie nie mogąc wylogować się z gry. Jestem błędem zawieszonego systemu. Sprawnym wirusem. Komórką rakową, której nie da się całkowicie usunąć, a jedynie zahamować.

Nie mam prawa mówić za więcej niż jedną osobę. Nie wiem, co i jak odczuwa ktokolwiek inny. Szczerze mówiąc nie wiem nic, oprócz faktu, że nie zasługuję na miano człowieka. Nie potrafię wybrać dla siebie drogi, a jej towarzyszy wybrać nie mogę. Żyję w świecie cieni, biorąc je za jasne i piękne idde. Nabieram się i w swej głupocie czasem przyjmuję materię za prawdę, by chwilę później pojąć, jak bardzo się myliłam.

2 komentarze:

  1. Można się uwolnić od łańcuchów i spojrzeć w górę. Jeszcze platońskie ognisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Można się uwolnić, można spojrzeć wyżej. Niech tylko dowiem się, w jaki sposób. Na razie wciąż błądzę i karmię się złudzeniami.

      Usuń

Co o tym sądzisz?