niedziela, 3 czerwca 2012

Whiskey

Jedenaście minut przed pierwszą. Udaję senatora ubrana w różowy koc w buldogi. Za oknem fajerwerki z nieznanej mi okazji. W mieszkaniu chwilowy gość, na szczęście schowałam blok rysunkowy. Nie lubię, kiedy komentuje mój styl. Muzyka już się skończyła. Jest mi zimno. Szkoda, że nie kupiłam whiskey "na czarną godzinę". Równie mocno żałuję, że nie mam Kotka na czarną godzinę. Jest najlepszym odurzaczem, jaki znam. Szukam swojego wymarzonego mieszkania na stronach deweloperów. Zastanawiam się, z kim w nim zamieszkam. Idealne mieszkanie na ten rok ma 60m kw., 2 pokoje z kuchnią, klasyczny wystrój i pewną osobę  obok mnie. Jeszcze trochę muszę na nią poczekać, nie ma nic od razu, ale w końcu ze mną będzie. Zacznę codziennie piec torty, serniki, babeczki, gotować dwudaniowe obiady i chodzić na tenis. Zrobię jej sielankowy drugi dom. Potem pojedziemy na parę miesięcy do Francji poznawać wsie normalne, i te nazywane metropoliami. Nawet gdyby było mnie stać na whiskey, nie mam lodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?