sobota, 23 kwietnia 2016

Joker

Wieczorem zawsze mijam tramwaj jadący do zajezdni Podgórze. Jest to fakt pozbawiony najmniejszego nawet znaczenia. Bzdzet, z jakich wielu składa się dzień, tydzień, życie, godzina. Czas zlewa się w jedno. Cofa się. Wskazówki zegara lecą w lewą stronę. Najgorzej jest, gdy uwierzysz w swoją wygraną. Ten moment stygmatyzuje rozpoczęcie okresu niepowodzeń. Jakim cudem po jest lepiej, niż w trakcie? Brzmi jak anomalia, a one są piękne. Blizny tylko przyciągają. Wiosną są najbardziej widoczne. Światło jest bardziej brutalne niż latem. Nagły przeskok po niczego niepotrzebującej zimie do okresu, w którym cały mikroświat uświadamia ci, że musisz mieć to co wszyscy. Właściwe dlaczego? Może odzywa się we mnie zazdrość, chociaż po głębszym zastanowieniu raczej nie o to chodzi. Stygmatyzujmy jedne narkotyki, jednocześnie gloryfikując inne, wszak niewiele rzeczy jest gorszych od uzależnienia od innej osoby. Nie ukrywaj swoich blizn. Wystaw je dumnie na światło dzienne. To właśnie dzięki nim jesteś bardziej wartościową osobą, niż kroczące pewnym krokiem niby ideały, ludzie bez charakteru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?