środa, 6 kwietnia 2016

Martwy piksel

Martwy piksel to specyficzna wada. Gdy tylko się pojawi potrafi nieźle zirytować, wystarczy jednak przyzwyczaić się do jego widoku, ignorować go, by okazało się, że monitor jest w porządku i właściwie nie ma sensu kupować nowego z tak błahego powodu. Tę drobnostkę łatwo zignorować, tym bardziej utrudnia ona korzystanie z ekranu, gdy po dłuższym czasie ponownie się ją zauważy. Myślę, że lepiej nie udawać, że go nie ma. Warto przyzwyczaić się do jego widoku, traktować jako swoisty ambient, jednak unikać negowania, ponieważ rzecz zanegowana potrafi objawić się z mocnym przytupem, gdy tylko uda się o niej, wydawałoby się raz a dobrze, zapomnieć. Lepszym rozwiązaniem jest ciągłe pamiętanie o nim, branie pod uwagę możliwości postępującego rozpadu, jednak bez popadania w paranoję. Rzecz traktowana w sposób oczywisty nie posiada mocy szokowania, nie przestawi życia do góry nogami, po prostu jest, bo pojawiła się i została. Martwy piksel ironicznie pojawił się w momencie największego zadowolenia z ekranu o mocno ponadprzeciętnej jakości obrazu. Pojawił się, a może tak naprawdę był już wcześniej, wtedy jednak szybka była zabrudzona, wydawał więc się być jedynie łatwą do starcia plamą. Następnie nadeszła pora sprzątania, przez chwilę radość z przejrzystego obrazu była zauważalna, by chwilę później zwrócić uwagę na, wcześniej utopioną w zagłębiu syfu, wadę. Na chwilę obecną w pewnym stopniu wada ta przeszkadza, ale niebawem ponownie zaniknie pod stosem plam. Paradoksalnie wolę mój ekran dotknięty tą drobną ułomnością, wyróżnia się, jest mniej podatny na kradzież i ma akceptowalną cechę charakterystyczną. Przecież wszyscy uważamy, że rzeczy z charakterem są lepsze. Prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?