poniedziałek, 2 maja 2016

Kopia

Skoro nadzieja jest matką głupich to czyim ojcem jest zaufanie? Ujawnia się swoim porzuconym dzieciom, gdy ich życie jest już ułożone. Jako, że jest rodziną, zostaje zaproszone. Zadomawia się tak bardzo, że aż staje się oczywistym współlokatorem. W pewnym momencie dochodzisz do wniosku, że można raz poprosić je o przysługę. Prosisz, żeby poszło. Wiesz, że gdy zostanie, niebawem dojdzie do niego jego kuzyn, przywiązanie. Twoje mieszkanie jest za małe żeby pomieścić ich wszystkich bez uszczerbku dla ciebie. Zaczniesz tracić przestrzeń, twoje płuca zaczną być uciskane, nogi zdrętwiałe, a zęby zaciśnięte. Na mózgu znajdzie się niewidzialna żelazna obręcz, która z dnia na dzień będzie zaciskać się coraz bardziej. W końcu nie wytrzymasz. Nastąpi eksplozja albo implozja. Badziej pewnym jednak jest to drugie wyjście, które zniszczy ciebie. Rodzice, nadzieja i zaufanie będą pytać co zrobili źle, a jedynym złym będzie ich obecność. W pewnym momencie warto ich porzucić. Nadzieja, matka głupich i zaufanie, ojciec porzuconych nie są najlepszymi towarzyszami. Zamiast nich niebawem pojawią się przyjaciele, pustka i noc i to oni zostaną wiernie u boku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?