poniedziałek, 22 listopada 2010

The End (of weekend)

The Doors- The end

Weekend właściwie stał się już wspomnieniem, a pozytywnym, czy może negatywnym, do kwestia do samodzielnego rozpatrzenia.

Na pewno, jak każdy porządny weekend, był po trosze nieprzewidywalny, dość intensywny. Okazuje się, że brak czau w tygodniu jest niczym w porównaniu z weekendowym brakiem czasu na sen. Nie ma to jak wiecznie zarywane noce- kwintesencja studenckiego życia. Posiada to duży urok, ciężko się odzwyczaić od kładzenia się spać nad ranem ;D.

Czasem nieoczekiwane sytuacje mogą rozczarować, niekiedy pozytywnie, innym razem negatywnie, ale co by się nie stało, jestem zdania, że ze wszystkiego należy wyciągać wnioski i nauczyć się obracać różnorakie sytuacje na swoją korzyść. Oprócz znacznej poprawy nastroju, skutkuje to również lepszemu poznaniu siebie samej, co stanowi zaletę nie do przecenienia. Zdecydowanie też, różnego typu rozczarowania są świetną lekcją pokory i swojego rodzaju wrażliwości. Zmuszają do bardziej uważnego patrzenia na to, co naokoło nas, dzięki czemu można lepiej zrozumieć to, co nas dotyczy.

Dla mnie różnego rodzaju "niespodzianki" stają się zazwyczaj powodem do refleksji nad swoimi codziennymi, małymi celami i stopniem ich realizacji, który niestety, często odzwierciedla moje nonszalanckie podejście do życia. Myślę,  że osobom podobnego jak ja typu, przydają się raz na jakiś czas takie "szoki", przynajmniej ja dzięki nim staram się porządkować, w dziwnie pokręcony sposób, moja własna przestrzeń.


Zaczęłam pisać ten post jeszcze w niedzielę i ani się obejrzałam, a już jest poniedziałek. Czas najwyższy skończyć refleksje o weekendzie i jak najmocniej zmotywować się na ten nowy tydzień.


Sixx: A.M.- LIfe is beautiful

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?