czwartek, 15 sierpnia 2013

Sukces

Wszyscy podziwiamy smutnych ludzi. Kto ze znanych i wielkich był szczęśliwy?

Pokuszę się o stwierdzenie, że szczęśliwi nie szukają. Nie odkrywają. Nie potrzebują nowych bodźców ani nadziei na poprawę. Wiem, że nie podając przykładów narażam się na krytykę, jednak spróbujmy spojrzeć inaczej. Szczęście usypia. Zadowolenie, komfort zatrzymuje w miejscu. Jedynie niepokój i niepewność jutra może popchnąć do konstruktywnego działania. Przestaję patrzeć na ludzi jako na czarno białe obrazki. Nie jest tak łatwo.

 Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

 Może obiecująca praca Anny, długoletni związek Tomka oraz odziedziczony po wujku dom Zosi, wcale nie dają ich właścicielom zadowolenia? Może wynikają one jedynie ze strachu przed pójściem dalej? Ze strachu przed zmianą?

Spokój to pierwszy krok do stagnacji.

Anna boi się, że nie znajdzie innej pracy, więc od dziesięciu lat "pracuje jeszcze tylko miesiąc". Tomek udaje, bojąc się presji społecznej, bo w końcu ma już dwadzieścia kilka lat, czyli czas najwyższy się ustatkować. Zosia odczuwa oddaloną od miejsca zamieszkania nieruchomość jako kolejny problem.

Niepokój popycha do przodu.
Niezadowolenie nie pozwala trwać w kiepskiej pracy, usilnym związku, ulegać presji rodziny.
Bunt w rozsądnych ilościach jest dobry dla zdrowia.

Zmieniaj, szukaj, bądź szczery.
Lepiej przeżyć kilkanaście rozczarowań, niż pod koniec być zawiedzionym całym życiem.

Dbaj o siebie. Trochę zdrowego egoizmu nie zaszkodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?