niedziela, 12 maja 2013

Rip Van Winkle i inne opowiadania

Dziś przedstawię jedną z moich ulubionych książek. Jest to zbiór opowiadań, który od momentu dostania przez mamę na 5 urodziny, czytam średnio dwa razy do roku i nigdy nie mam dość. Posiadam wersję wydawnictwa Votum wydaną po raz pierwszy w roku 1992. Niewiele jest dzieł, do których powracanie daje za każdym razem co raz większą przyjemność, ta jednak pozycja zdecydowanie się do nich zalicza. Przy kolejnych podejściach do "Ripa van Winkle'a" odkrywam różne smaczki, na które uprzednio nie zwracałam uwagi, powoli spostrzegam, jak za istotne zaczynam uważać całkowicie inne aspekty niż uprzednio. Zbiór ów fascynuje, nęci, wciąga, jest dla mnie istotną klasyką z gatunku łączących w sobie grozę, ciemną atmosferę oraz przygodę, legend.


Washington Irving to urodzony 3 kwietnia 1783 w Nowym Jorku i zmarły 23 listopada 1859 w Tarrytown, amerykański pisarz i historyk, uznawany za twórcę amerykańskiej prozy romantycznej a także dyplomata. Pracował w legacji USA w Londynie, zaś w latach 1842-46 był pełnomocnym ministrem USA w Hiszpanii.

Czerpiąc z podstaw kulturowych stworzył nowo powstałemu państwu jego własne legendy. Przeniósł na grunt amerykański elementy kultury holenderskiej, co okazało się być trafnym zabiegiem.

W skład posiadanego przeze mnie zbioru wchodzą następujące opowiadania:
-"Rip van Winkle"
-"Legenda o Sennej Kotlinie"
-"Dolph Heyliger"
-"Pirat Kidd"
-"Diabeł i Tom Walker"
-"Filip z Pokanoet"
-"Młodzieńcze przygody Ralpha Ringwooda"
-"Zaczarowana Wyspa"
-"Adalantado Siedmiu Miast".

Do moich ulubionych zaliczają się pierwsze dwa, nie zmienia to jednak faktu, iż cały zbiór jest zdecydowanie warty uwagi, każdy może znaleźć tu coś interesującego.

Każde z opowiadań napisane jest bardzo malowniczym, pobudzającym wyobraźnię językiem doskonale oddającym gęsty, dość ponury i tajemniczy klimat osadzonych w zapomnianych zakątkach kraju dolin, do których mało kto ma odwagę się zapuścić. Niewielkie, słabo zaludnione miasteczka, zrujnowane budynki i żywe charaktery bohaterów stanowią zachęcający do dalszej lektury kontrast. Nieprzeciętni w swej przeciętności mieszkańcy, z nierzadko niemożliwymi do spełnienia pragnieniami, desperacko poszukujący jakichkolwiek rozwiązań swej sytuacji są siłą pociągową owego zbiorku. To za ich sprawą następują niespotykane w świecie i niemożliwe do wyjaśnienia w racjonalny sposób, zjawiska.

Na pewno wielu z Was kojarzy legendę o jeźdźcu bez głowy, więc polecam Wam "Legendę o Sennej Kotlinie", będącą źródłem wielu dalszych interpretacji, zarówno literackich, jak i filmowych (że przytoczę chociażby "Jeźdźca bez głowy" w reżyserii Tima Burtona, który to obraz jest bardzo swobodną impresją na temat powyższego opowiadania). Mimo nazwania zbioru tytułem opowiadania o Ripie Van Winkle, to właśnie "Legenda o Sennej Kotlinie" jest najbardziej znanym elementem twórczości Washingtona Irvinga. Sam zaś "Rip Van Winkle" to pasjonujące opowiadanie o znudzonym swym życiem mieszkańcu zagubionej pomiędzy górami (jakże by inaczej) osady, który w wyniku spotkania grupy mężczyzn i skosztowania tajemniczego trunku zapada w długi, wieloletni sen, po którym nic nie jest już takie jak uprzednio.

Gęstniejąca ze strony na stronę atmosfera, iście senne tło wydarzeń oraz dobrze dobrany, gawędziarki język, sprawiają, że zbiór ten jest godny polecenia szczególnie dla miłośników tajemnic oraz dzieł Edgara Allana Poe (wnoszę po sobie samej, gdzie z kolei zainteresowanie Poem zaczęło się od Irvinga). Zachęcam do przeczytania jeśli nie całego zbioru, to przynajmniej jednego zawartego w nim opowiadania, ponieważ nie będzie to czas stracony.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?