wtorek, 22 lutego 2011

Gra

Teraz zachowam się jak dziecko emo, wylewając żale na blogu.

Okazuje się,  że wesoła moja osoba, jest w rzeczywistości grą. Prawdziwa M to dziwaczny twór wyznający nihilizm. Bardzo niedojrzale marzy na przemian o wielkich rzeczach albo autodestrukcji w szybkim tempie. Jedynym czynnikiem motywującym jest wyjątkowo wkurzająca rodzina.
Mogę zamienić się tożsamością z poddawanym aborcji płodem, nie czuję potrzeby bezsensownego sterczenia tu.

Można śmiać się z wrażliwych, nazywając ich słabymi, ale gorzej, jeśli okaże się, że tym wrażliwym człowiekiem jesteśmy my sami, tylko zabijamy postać rzeczy graniem uśmiechniętych, mało inteligentnych pajaców.

Poszukując osób oryginalnych, wyróżniających się, zapominamy, że najbardziej oryginalni wewnętrznie są ci nazywani szarakami, których ignorujemy, albo wyśmiewamy.Najlepszym sposobem jest utracenie uczuć na rzecz bezdusznego życia. Każdy chce odczuwać wzniosłe emocje, ale one w gruncie rzeczy nie są potrzebne, dają jedynie iluzję jakichkolwiek związków z innymi, gdy tak naprawdę, każdy jest sam, niezależnie od zewnętrznych czynników.

Powstaje chęć przyłączenia się do klasycznie pojmowanej komuny artystycznej, teoretycznie pełnej ludzi o podobnej wrażliwości, radzących sobie uciszaniem jej rozweselaczami wszelkiego rodzaju.


KLUB 27
(ale tylko jeśli masz sławę)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co o tym sądzisz?