poniedziałek, 13 października 2014
Na zawsze
Pewność. Wszystko rozbija się o nią, Można robić, działać, być, można czuć się spełnionym i szczęśliwym, ale skąd pewność, że stan taki będzie trwać? Gdy dostaniesz palec, zechcesz całą rękę, Będziesz ciągnąc, aż urwiesz, wyciskasz, aż wyschnie, dusić, aż umrze. Dlaczego? Bo masz pewność. Możesz, bo tak będzie zawsze. Zapominasz, że nawet ciało nie jest dane na wieczność. Kiedyś się z nim rozstaniesz, jak więc możesz sadzić, że potrafisz zatrzymać? Przepływa przez twoje palce. Płynie powoli i delikatnie, niezauważalnie. Obudzisz się dopiero po napisach końcowych, jak zawsze i jak zawsze będziesz powtarzać, że następnym razem zachowasz ostrożność.
wtorek, 2 września 2014
ohne
Nie mogę być bez ludzi. Muszę nauczyć się być dobrym człowiekiem w samotności, jednak nie służy mi ona. Chcę tylko, by ktoś, ktokolwiek, szczerze powiedział: "wiem, jak się czujesz; tylko spokojnie". Nie będę jednak zawracać głowy. Każdy ma swoje problemy i powinien sobie z nimi radzić. Wypadałoby udać się do specjalisty, jednak szkoda mi na to pieniędzy. Taka osobowość. Jestem emo. Mam nawet grzywkę.
Upragnione słowa powie moje drugie ja, nikt więcej. Deal with it, Thilde.
Upragnione słowa powie moje drugie ja, nikt więcej. Deal with it, Thilde.
wtorek, 12 sierpnia 2014
Forever and ever
Jakbym niczego się nie nauczyła. Cofam się o rok. Pięknie, miło, wspaniale. Czuję się jak życiowy nieogar, śmieć etc. Przez parę godzin było miło, ale następnie trzeba było wrócić do rzeczywistości, wraz z którą wróciły wspomnienia. A może bym mogła? Może mogę? Wiem, że nie jest to prawdą. Jestem w stanie, ale nie mogę, bo po co? Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Upłynęło trochę wody, ale rzeka wciąż ma tę samą nazwę. Urok nowości musiał ulec urokowi czegoś nieuchwytnego. Nie mam pojęcia co zrobić? Przepraszać? Odezwać się? Całkowicie zignorować? Nigdy nie byłam dobra w te sprawy. Zawsze traktowałam je z nonszalancją, co kończy się smutno. Nagle poczułam się staro i bezużytecznie. Człowiek naprawdę umiera z braku miłości. Nie można jednak szukać jej desperacko, ponieważ niczego to nie zmieni. Również wracanie w większości przypadków nie ma sensu. Mam, co chciałam, dowiedziałam się, że się da. Czy to jednak coś zmieni? Nie mogę znowu przewrócić życia o 180 stopni. Teoretycznie dopiero zaczęłam je ogarniać. Moja teoria cykliczności znów się sprawdziła. Ciekawe, czy kiedyś będę mogła popłynąć z nurtem, bez obawy o utonięcie. Teraz to ja nie mam co dać. Czuję się jak rzecz. Co się ze mną stało? Co się dzieje? Dlaczego, gdy tylko zaczyna być lepiej, robię jedną głupią rzecz i znowu płaczę? Jestem głupia. Okazuje się, że miałam to, czego potrzebowałam, tylko byłam zbyt ślepa, żeby to dostrzec. Nie można być głupszym. Jak mogłam nie widzieć oczywistości? Istniała możliwość szczęścia, a ja zaprzepaściłam ją swoim dziecinnym zachowaniem. Naprawdę spieprzyłam. Bardzo proszę mnie dobić. Nawet kot już zdechł. Wszystko umarło, a mi wystarczy słowo, żeby na nowo się obudzić. Mam cokolwiek proponować? Wtedy będę żałosna i zostanę odrzucona. Chyba chciałabym na nowo wskoczyć do rzeki. Chcę, ale po co? Same pytania, na które nie umiem odpowiedzieć, a nie mam komu ich zadać. Nie chcę się wygłupić. Naprawdę cisnęło mi się na usta, dobrze, że nie chciało przejść przez gardło. Chyba rzeczywiście zdarza się raz, a ja popisowo to popsułam. Przecież jako kobieta powinnam doskonale wyczuć prawdę. Fakt, że tego nie zrobiłam, znaczy, że byłam głupim dzieckiem, które nie wiedziało co robi. Z każdym kolejnym czuję coraz mniej. Może właściwie nic. Może to dobrze. Może tonę w morzu wątpliwości. Trzy lata poczucia przegranej, które po kolejnym roku okazało się być błędne. Jestem imbecylem. Całkowicie zniszczyłam swoją szansę. Jestem antywzorem. 7.45. Wróciłam do siebie. Jestem okropnie śpiąca, ale wiem, że teraz nie zasnę przez kilka dni. Chyba znów muszę znaleźć oczyszczającą pracę fizyczną. Co mam robić? Odezwać się? Wygłupić? Czy zostawić wszystko w tej bagnistej beznadziei? Niech ktoś mi pomoże, bo sama nie dam rady.
Wtedy też słuchałam Pink Floyd.
Wtedy też słuchałam Pink Floyd.
środa, 6 sierpnia 2014
Wreszcie
Nie wiem co się dzieje. Nie wiem, co się zdarzy, ale jestem gotowa. Wezmę na klatę całą odpowiedzialność, za to co się stanie. Kiedyś trzeba, w końcu istnieje tylko "teraz". Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba. Nie mam nic do stracenia. Niech się dzieje.
sobota, 2 sierpnia 2014
Rak
Piję od tygodnia, a ilość wypalanych papierosów podobno przeraża moich znajomych. Cóż, i tak umrę na raka. Raka serca. Moje starania nigdy nie miały sensu, są walką z wiatrakami. Równie dobrze mogę i powinnam się poddać i mieć wszystko głęboko. Nie jestem romantyczna. Wierzę w dogadywanie się, ale nikt, kogo poznaję, tego nie podziela. Wzruszenie ramionami i zatykanie uszu. Nie czaruję, ponieważ nie posiadam mocy nadprzyrodzonych. Jestem zbyt ulotna, żeby cokolwiek. Trudno. Cześć raku, poznajmy się- to z tobą spędzę resztę życia.
wtorek, 29 lipca 2014
Zazdrość, straszna rzecz
Jesteśmy ludźmi. Umówiliśmy się już, że to najgorsze stworzenia na tej planecie. Jesteśmy hipokrytami, którzy wykorzystują innych, a nade wszystko im zazdroszczą. Czego? Wszystkiego i niczego. Oddychamy zazdrością. To ona motywuje nas do starań: "wybrał ją, bo jest ładniejsza? już ja mu pokażę ładną dziewczynę!", "dostała stypendium naukowe? przecież nie mogę być gorsza!", "ma świetne ciało? zawezmę się będę mieć jeszcze lepsze!".
Zazdrość w rozsądnych ilościach jest dobra. Ja jednak nie zazdroszczę. Jedynie podziwiam i motywuję się w swoim tempie. Czym by nie były rzeczy, są tylko rzeczami, więc jeśli zechcę, będę je mieć. Ja zazdroszczę jedynie ludzi. Tylko człowieka nie da się zawłaszczyć bez jego woli. Patrzę na ładne osoby, ubrania, ciekawe wydarzenia, zdjęcia z wakacji. Co więcej, oglądanie tego sprawia mi przyjemność. Gdy jednak patrzę na ludzi- zaczynam zazdrościć. Chcę mieć ludzi. Nie mam ludzi.
Nieważne co postanowię, nie będę ich mieć. Nie jestem osobą zdesperowaną, by ich kupować. Nie jestem też osobą głupią, by sądzić, że kupione znajomości przetrwają próbę czasu. Nie handluję więc. Nigdy nie lubiłam handlu. Stoję z boku i patrzę, jak ludzie się sprzedają. A robią to często i na sto różnych sposobów.
Sprzedają się idei, pracy, rzeczom, by w końcu sprzedać się innym ludziom. Przy całej chęci posiadania, muszę jednak zrozumieć, że posiadanie obustronne polega na tym, iż sama stanę się przedmiotem. Stojąc z boku i patrząc, co prawda cały czas zazdroszczę, jednak pozostaję podmiotem. Kwestia priorytetów. Wolisz być szczęśliwym przedmiotem czy nieszczęśliwym podmiotem?
Wybrałam dawno temu. Pozostaję podmiotem. Gdy wszystko się zmienia, gdy ludzie stają się przedmiotami, ja pozostaję podmiotem. Jasnym i oczywistym jak idea. Status quo został zachowany. Jestem podmiotem z całym ciężarem tego słowa, z całą goryczą jaka się za nim ciągnie, ale i z całą gamą możliwości. Przedmiot możesz wyrzucić. Podmiotu nigdy nie złamiesz.
Zazdrość w rozsądnych ilościach jest dobra. Ja jednak nie zazdroszczę. Jedynie podziwiam i motywuję się w swoim tempie. Czym by nie były rzeczy, są tylko rzeczami, więc jeśli zechcę, będę je mieć. Ja zazdroszczę jedynie ludzi. Tylko człowieka nie da się zawłaszczyć bez jego woli. Patrzę na ładne osoby, ubrania, ciekawe wydarzenia, zdjęcia z wakacji. Co więcej, oglądanie tego sprawia mi przyjemność. Gdy jednak patrzę na ludzi- zaczynam zazdrościć. Chcę mieć ludzi. Nie mam ludzi.
Nieważne co postanowię, nie będę ich mieć. Nie jestem osobą zdesperowaną, by ich kupować. Nie jestem też osobą głupią, by sądzić, że kupione znajomości przetrwają próbę czasu. Nie handluję więc. Nigdy nie lubiłam handlu. Stoję z boku i patrzę, jak ludzie się sprzedają. A robią to często i na sto różnych sposobów.
Sprzedają się idei, pracy, rzeczom, by w końcu sprzedać się innym ludziom. Przy całej chęci posiadania, muszę jednak zrozumieć, że posiadanie obustronne polega na tym, iż sama stanę się przedmiotem. Stojąc z boku i patrząc, co prawda cały czas zazdroszczę, jednak pozostaję podmiotem. Kwestia priorytetów. Wolisz być szczęśliwym przedmiotem czy nieszczęśliwym podmiotem?
Wybrałam dawno temu. Pozostaję podmiotem. Gdy wszystko się zmienia, gdy ludzie stają się przedmiotami, ja pozostaję podmiotem. Jasnym i oczywistym jak idea. Status quo został zachowany. Jestem podmiotem z całym ciężarem tego słowa, z całą goryczą jaka się za nim ciągnie, ale i z całą gamą możliwości. Przedmiot możesz wyrzucić. Podmiotu nigdy nie złamiesz.
piątek, 25 lipca 2014
Chaos
Jestem w momencie, w którym wszystko jest ciemne. Nic się nie wykrystalizowało. Czuję, że coś przekuwa się w coś innego, jednak by to zobaczyć, potrzebować będę czasu. Cennego czasu, który tak bardzo lubię marnować. Nitki są poplątane. Stoję i pytam, czy w tym wszystkim jest jakikolwiek sens. Na razie bowiem panuje chaos. Poszczególne elementy układanki są fragmentami losowymi. Jeden od drugiego dzieli duża przerwa. Być może niektóre z nich należą do innej zagadki i niebawem będę zmuszona je odrzucić. Może się jednak zdarzyć, że już w tym momencie posiadam wszystkie części całości i nic ponad to, jedyne zaś, czego nie umiem, to ułożenie ich w odpowiedniej kolejności. Słowa spadają na puzzle, przysłaniając ich obraz. Zbyt wiele słów. Zbyt wiele uciekania przed ciszą, która w odpowiednim towarzystwie jest największą z przyjemności.
Chwytam w garść kilka elementów. Odchodzę, by dopiero po czasie spojrzeć, co właściwie trzymam w ręce. Stało się, mam, co wzięłam. W tym momencie jedyne co mogę zrobić, to w jakiś sposób dopasować te fragmenty do ich otoczenia. Czy lepiej dopasować otoczenie do nich? Obecnie nie wiem wiele, oprócz tego, że w tej ciszy się dzieje. W zawieszeniu zmienia się więcej, niż podczas akcji. To właśnie teraz decydują się losy.
Chwytam w garść kilka elementów. Odchodzę, by dopiero po czasie spojrzeć, co właściwie trzymam w ręce. Stało się, mam, co wzięłam. W tym momencie jedyne co mogę zrobić, to w jakiś sposób dopasować te fragmenty do ich otoczenia. Czy lepiej dopasować otoczenie do nich? Obecnie nie wiem wiele, oprócz tego, że w tej ciszy się dzieje. W zawieszeniu zmienia się więcej, niż podczas akcji. To właśnie teraz decydują się losy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
