Powered By Blogger

czwartek, 28 listopada 2013

The 100 day song challenge: 37, 38

Dzień 37: Najgorsza piosenka w twojej kolekcji. 


Right said Fred "I'm too sexy"


Przy obecnych "hitach" ta piosenka to arcydzieło, co nie zmienia faktu, że jest kiczowata do bólu. Lubię ją śpiewać gdy mam gorszy dzień.


Dzień 38: Piosenka, która daje Ci motywację. 

Jest ich trochę, ale najbardziej motywujące to "Dominion" The Sisters of Mercy oraz "Head like a hole" Nine Inch Nails.






wtorek, 26 listopada 2013

The 100 day song challenge: 35, 36

Dzień 35: Piosenka klasycznego zespołu rockowego. 

Pink Floyd "Learning to fly"



Ta piosenka ma dla mnie wyjątkowe znaczenie; jest związana z istotnymi zmianami, które niedawno miały miejsce w moim życiu, sam zaś Pink Floyd jest zespołem tak doskonałym, iż nawet osoby nie gustujące w muzyce rockowej znają go i lubią. Jeśli jeszcze nie znasz ich twórczości, zapoznaj się z nią jak najszybciej, na pewno tego nie pożałujesz.



Dzień 36: Piosenka, która wygrała Eurowizję w roku, w którym się urodziłaś 

Toto Cutugno "Insieme: 1992"







35 konkurs piosenki Eurowizji odbył się 5 maja 1990 roku w Zagrzebiu (obecna Chorwacja) i prowadzony był przez Helgę Vlahović Brnobić oraz Oliviera Mlakara. Toto Cutugno z piosenką "Insieme: 1992" zdobył drugie w historii i jak na razie ostanie zwycięstwo Włoch w konkursie Eurowizji.


niedziela, 24 listopada 2013

The 100 day song challenge: 33, 34

Dzień 33: Bardzo krótka piosenka. 


Corpus Delicti "Private Slaughter"




Dzień 34: Piosenka wykonana przez aktora/aktorkę.

Johnny Depp "Epiphany"


Do nie-moich przyjaciół

Przykro mi, iż muszę napisać coś takiego, jednak nie mam wyjścia.

Witajcie, podglądający ten blog nie-moi-przyjaciele.
Chętnie porozmawiałabym z wami w cztery oczy, jak dorośli ludzie, jednak skoro nie chcecie się ujawnić, jestem zmuszona rozmawiać z wami przez posty.
Na początek nauczcie się oddzielać prawdę od fikcji, zanim zaczniecie nadinterpretować słowa otagowane mianem radosnej twórczości i prezentować je innym jako prawdę.
Blog to moje miejsce w sieci, ułamek przestrzeni w którym mogę publikować moje pseudotwórcze wypociny, zaś fakt żywego ich komentowania w rzeczywistości, sprawia, iż podnosicie moje ego pod niebiosa. Nie wiedziałam, że fikcja, której dopiero się uczę, może wywołać takie prawdziwe emocje. Dziękuję wam za motywację, postaram się być jeszcze lepsza i może odważę się zadziałać. Wasze słowa sprawiają, iż jestem w stanie uwierzyć, że pewnego pięknego dnia rzeczywiście nauczę się pisać tak dobrze, że nawet osoby inteligentne nie będą umiały odróżnić prezentowanej tu fikcji od prawdy.

Dziękuję za wsparcie i polecam się na przyszłość, zaś problemy ze mną związane radzę rozwiązywać osobiście, a nie przez pośredników.
Pozdrawiam Was, moi wierni fani.

sobota, 23 listopada 2013

Plotkara poziom podwórkowy

Po co ludziom plotki? W jakim celu rozprzestrzenia się, oczerniające kogoś kłamstwa? Czy po to, by się dowartościować, poczuć lepszym od osoby obrażanej, czy może dla samej w sobie złośliwej satysfakcji? Okazuje się, iż pozory mylą jeszcze bardziej niż się wydaje. Łatwo wypuścić z ust słowa, które są w stanie zniszczyć cudzą reputację, łatwo grozić, jeszcze łatwiej rozpowiadać fałszywe opinie naokoło. Czyniąc jednak takie rzeczy należy pamiętać, iż karma wraca i oddaje z nawiązką. Niewinność obroni się sama, bez jakiegokolwiek działania, a kłamstwo, prędzej czy później wyjdzie na jaw, obracając się przeciw swemu twórcy.

Podobno ilość nienawistników jest wprost proporcjonalna do ilości osób zazdrosnych, jednak czy ma to cieszyć? Po co marnować swoje życie na narzekanie i psucie cudzej reputacji? Zazdrość jest straszną rzeczą, wypala komórki mózgowe bardziej niż tania wódka i tylko po wszystkim zostaje niejasne poczucie jeszcze większej bylejakości, marności własnego życia, którego jedynym urozmaiceniem jest oczernianie innych.

Ciężko również nie przejmować się takim stanem rzeczy. Plotka przestaje być ignorowaną drobnostką, gdy zawarte są w niej pogróżki, tu też wyjawia się sprawa kolejna, mianowicie: po co? W jakim celu grozić komuś, od kogo nie ma możliwości uzyskania niczego? Również chodzi tu o sadystyczną satysfakcję?

Osoby łamiące podstawowe prawo do wolności osobistej drugiego człowieka winny nauczyć się, iż koniec końców natura odpłaca się pięknym za nadobne, bez udziału osób trzecich. Prawda zawsze wychodzi na jaw, czasem tylko z odroczonym wyrokiem, acz im później, tym większe są jej konsekwencje. Zmyślanie jest przyjemne, o ile ogranicza się do rysowania, pisania bądź innego rodzaju "tworzenia". W każdym innym wypadku winno się porzucić je na rzecz podejścia zdroworozsądkowego. Zastanów się, gdy zechcesz zrównać kogoś z ziemią, ponieważ o ile łatwo kogoś wdeptać, jeszcze łatwiej samemu wpaść w wykopany przez siebie dołek.

piątek, 22 listopada 2013

The 100 day song challenge: 32

Dzień 32: Piosenka z obecnych list przebojów, którą lubisz najbardziej. 
*której najmniej nie lubię


Dawid Podsiadło "Trójkąty i kwadraty"


Nie przepadam za żadną piosenką goszczącą obecnie na popularnych listach przebojów, jednak ta jest mi obojętna, nie denerwuje, jestem w stanie ją tolerować, także uważam, iż pasuje do zadania dnia 32.

czwartek, 21 listopada 2013

The 100 day song challenge: 26, 27, 18, 29, 30, 31

Przerosłam samą siebie.


Dzień 26: Dobra piosenka z lat 60tych.

Chubby Checker "Let's twist again"


Utwór ten pochodzi z wydanego w 1961 roku singla pod tym samym tytułem.



Dzień 27: Piosenka z liczbą w tytule. 

Flogging Molly "Seven deadly sins"




Dzień 28: Bardzo stara piosenka (mniej więcej który to rok?)

Ted Weems "The Boulevard of broken dreams"


Utwór ten pochodzi z 1933 roku.



Dzień 29: Piosenka Michaela Jacksona

"Smooth Criminal"




Dzień 30: Jedna z najstarszych piosenek, które lubisz 

Nancy Sinatra "Bang bang"


Doskonała piosenka z lat sześćdziesiątych.



Dzień 31: Jeżeli robiłabyś imprezę urodzinową, ta piosenka byłaby puszczana. 


Istnieje wiele utworów pasujących do tego kryterium, wybór jest więc ciężki. 

Veruca Salt "Sheeter"



Wydaje mi się, że jest to jedna z piosenek, które mimo, że mi się podobają, spotkałyby się z aprobatą imprezowiczów.